niedziela, 3 stycznia 2010

Kollage volume o1




         Wydaje mi się, że wielu słuchaczy czarnych brzmień w Polsce od kilku dobrych lat żywi się nadzieją, że w końcu znajdzie się materiał wnoszący do naszej muzyki wiele świeżości i oryginalności. Moją propozycją, na spełnienie ich oczekiwań jest projekt „Kollage volume 01”, który w ostatnim roku zrobił na mnie największe wrażenie. Do jego powstania, w głównej mierze przyczynili się częstochowski producent Kixnare, a także raper Koun i szwajcarska wokalistka Gloria Lama.
         Jeżeli stęskniliście się, za produkcjami znanymi z „Najebawszy” czy pozycji „Class of 90's” i czekaliście na kolejne trueschoolowe, podziemne wydawnictwo czeka Was nie lada rozczarowanie. Kixnare zdecydowanie szuka nowych rozwiązań. Na Kollage widoczne są inspiracje muzyką jazzową, soulową czy też elektroniczną. Z jednej strony połamane, z drugiej jednak niesamowicie klimatyczne bity stanowią świetne podłoże dla rapu Kouna i wokali Glorii. Muszę przyznać, że choć nie miałem wcześniej do czynienia z ich twórczością, obie te postacie zrobiły na mnie duże wrażenie. Tak niebanalne teksty jak i świetny śpiew partnerów Kix'a zasługują na duże pochwały i wyróżnienie. Błędem byłoby nie wymienienie w tym momencie takich tytułów jak „Your love is my love” i „Powrót”, które zrobiły na mnie największe wrażenie jeżeli chodzi o ich umiejętności. Szczególnią uwagę proponuję zwrócić na pierwszy z wymienionych utworów, będący coverem znanego wszystkim przeboju Whitney Huston, którego interpretacja może być zaskoczeniem dla wielu z Was. Swoją cegiełkę do efektu finalnego dołożyli też goście. Spisał się Numer Raz, spisali się także wykonawcy z zagranicy, angielski wokalista Russel Tate czy Self Says, na co dzień mieszkający w Detroit. Szkoda, że zabrakło Smarki Smarka, znanego ze współpracy z Kixnare'm, który nie wyrobił się czasowo z dograniem swojej zwrotki.
         Jak mogliście przeczytać na tej stronie wcześniej, moim zdaniem „Kollage volume 01” to najlepsza płyta roku, za którą byli odpowiedzialni polscy muzycy. Biorąc pod uwagę moje ostatnie fascynacje muzyczne ta fuzja rapu, soulu i elektroniki wprost musiała okazać się moim faworytem w wyścigu o to miano. Mam nadzieję, że rok 2010 przyniesie nam kolejne, tak dobre produkcje na rodzimej scenie.

2 komentarze:

  1. mi jedynie nie pasuje flow Kouna. Smarka rzeczywiście szkoda. Numer za to fajnie pojechał. generlanie płytka świetna muzycznie, wokalnie też :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przecudowny wstęp Łukaszu! ;)

    ale tak sobie myślę... że ciągle nie mogę się przekonać do Kixa na tej płycie:)

    OdpowiedzUsuń